Częstokroć wspominam ów stan
gdy za drzewem kolejne rosło drzewo
a za krzewem grzyb wśród traw
gdy polna droga bosego wodziła
a spod stóp złocisty unosił się pył
gdy tuż obok łąka krowę żywiła
a chłop z motyką stąpał wśród brył
gdy jeziora toń przejrzyście lśniła
a park domem dzikiego żyjątka był
Ukrytą w tym magię dostrzegam dziś
gdy kondycję swą zatraciła natura
zsyłając tu nas
