Pamiętam nawet ja-
jak w żniwa nęciło zbożem
i po ściernisku zając gnał
jak między liście podmuch się wkradł
i pozostał już tam
jak pies wracał do domu rowem
i kolej przemknęła na czas
jak pszczoła szukała czegoś w kwiecie
i wiele smaków miał sad
jak w maju wieczorna była msza
i po niej jeszcze pół niemal dnia
jak kasztanowiec upuścił owoc
i rychło podniósł go chłopiec
– to byłem ja

