Wedle mgieł srebrzystych
w świetle nocy zaistniał
mieszkaniec samotnego miasta
gdzie w powietrzu myśl nieczysta
przeniosła ludzi do wiecznego snu
słychać jego krzyk w ból przyodziany
wołanie
które niczym samotne źdźbło na wietrze drży
a wśród łez wzrok chłodem owiany
jakby szukał winnych wyrządzonych krzywd
