Ożywczym Słońca blaskiem pozłacane,
niczym w bursztynie zatopiona nić.
Tak różne… tak zmienne…
Mimo iż wciąż te same.
Tak ekspresyjne…
Chodź nie mówią nic.
Posłuszne jakiejś sile,
ponad wszystkie z sił,
poddane wobec mocy,
nade wszelką moc.
Zakochany w nich wiatr,
chytrze wskazuje kierunek,
chcąc porwać je w nieznaną dal.
Co dzień widzę, jak natura nimi włada.
A Ty? Ty je tylko układasz.
