Całą noc w swym biurze
niewiele większym od psiej budy
czuwa nad czyimś majątkiem
nie śpi jak inni
bo wypoczął w dzień
w końcu za to mu płacą
by spokojnie spać mógł ktoś
Powiesz:
grosze
dla Ciebie może i tak
skoro wydajesz na byle co
ale jemu w zupełności wystarcza
woda, prąd, prezent dla wnucząt
jeśli w ogóle kiedyś przyjdą…
jedzenie
dla siebie i dla towarzysza
Misiek
nie pies! Przyjaciel!
– oburzy się gdy go zapytasz
pracują razem
tak lepiej, weselej
jest do kogo się odezwać
Wariat
z kim wyjść na obchód
tylko pensja jedna
Jest ciepło
stary piecyk w kącie
fotel, biurko
drewniany kij w razie czego
lampka błyska
Nie można mieć telewizora
Co?
lecz jest książka
gruba i zniszczona
Historia Polski
Odpada
prawdziwa, zapomniana…
Nudna
ale on się wzrusza
wie jak było naprawdę
pamięta
Nie boi się takiej pracy
zbyt dużo przeżył
niewiele może go wystraszyć
A Ty, kiedy go mijasz
idącego do pracy razem ze swym przyjacielem
i tak powiesz, że to zwykły cieć
idzie na budę, żeby się nachlać
