Podczas czyichś głośnych nocy
w Tobie cichy smutek tkwił,
parowało szkło i trzaskały drzwi.
Wśród traw pogubiłaś wszystkie łzy…
Nadziei wzrastający kwiat
przysłoniła gęsta smutku mgła
i zwątpienia nadszedł czas.
Za przyczyną mą ten kwiat się stał,
i zwiądł niechybnie z przyczyny mej.
Dziś biel moich słów
nie zamaże czerni tamtych chwil.
Ten świat taki był…
Proszę, wybacz mi!

