Żeby choć zielony liść,
chociaż świeżej trawy źdźbło!
Podczas gdy za szybą szkło,
a pod betonem mur…
Pośród brudnej czerni szary chłód,
rdzawy zapach, pusty szum.
W gęstym czasie sztuczny ruch.
Ślepy podmuch nagle przysłał,
jak gdyby tylko mi na złość,
zwiędły liść i suche źdźbło.
