Gdzie ten dąb, który tu rósł?
Gdzie jest rów, gdzie mój sad!
A gdzie płot mój?!
Tak wiele teraz bym dał,
by przywrócić dawny stan,
zasiać wiarę pośród traw
i nadzieję drzewom dać.
Złączyć krople w jeden nurt
i wypełnić nimi brzeg,
abym mógł wciąż pytać wód
o dzisiejszy dziwny sen.
Pokolorować znów sad,
lecz takimi barwami,
co przez szereg dawnych lat
malowały się same.
Podnieść płot opadły z sił
próchniejący w drobny kurz,
nowy świat ogrodzić nim,
bym nie musiał pytać już:
gdzie ten dąb, który tu rósł…
gdzie jest rów… gdzie mój sad…
a gdzie płot mój…

