O zieleni zaszumiał wiatr,
który z dalekiej wrócił podróży,
ponoć widział ją gdzieś tam,
lecz gdzie – nie umiał powtórzyć.
Wnet na krzaku dzikiej róży
przysiadł zmęczony wędrówką ptak,
który płynął w podniebnym oceanie
pośród wiatru niewidzialnych fal.
Widząc w jego dziobie zielony liść,
strumień tak doń rzekł co sił:
„Usiądź no, mały, ino nie zmocz pierzy
i powiedz mi gdzie, gdzie jest kraina,
o której wiatr tak szerzy?”
„Tam dokąd płyniesz bracie,
tam wiosna już jest!
Nie zatrzymuj się więc i płyń, hen!
A my, Przyjaciele, radujmy się!
Radujmy się, bo wiosna już jest!”
A rozmów tych gwar posłyszał stary głaz,
który przy strumieniu smacznie spał
i tymi słowy wypełnił cały las:
„Jakem tu leżę sezonów sto,
wciąż mnie cieszy pierwszy jej krok!”

